Niemożliwe to tylko wielkie słowa rzucone na wiatr przez maluczkich, którzy godzą się z naturalną koleją rzeczy, zamiast wykrzesać siłę, by ją zmienić. Niemożliwe to nie fakt. To jedynie opinia. Niemożliwe to nie deklaracja. To wyzwanie. Niemożliwe to potencjał możliwości. Niemożliwe jest chwilowe. NIEMOŻLIWE NIE ISTNIEJE.

Haile Gebrselassie

Niemożliwe nie istnieje

Niemożliwe nie istnieje

Relacje
cd relacji z rajdu rowerowego PDF Drukuj Email
Ocena użytkowników: / 1
SłabyŚwietny 
Nasze Historie - Relacje
Wpisany przez Wiesława Katan   
sobota, 31 lipca 2010 20:21

Dzień IV.

65 km między kropelkami deszczu…

 

Zamek we Wleniu postanowiliśmy zdobyć leśną ścieżką chcąc zobaczyć jedyny w swoim rodzaju krzyż pokutny z wyrytymi dwoma narzędziami zbrodni – mieczem i toporem. Nasza ciekawość kosztowała nas bardzo wiele, bo podejście okazało się niezwykle ostre. Umordowani dotarliśmy na wierzchołek i zobaczyliśmy robotników, wcale nie średniowiecznych, odbudowujących mury zamkowe. Uparcie chcieliśmy się dostać na wieżę zamkową, widok z której miał zrekompensować trudy wspinaczki. Na przeszkodzie stał kierownik budowy, który na nasze szczęście gdzieś się zapodział, a grupa archeologów pod wodzą profesora z Uniwersytetu Wrocławskiego nie zabroniła nam wejścia na wieżę. Widok był wspaniały. Widzieliśmy Pogórze Izerskie, Kaczawskie, wiele kopułek dawnych wygasłych wulkanów z najwyższym z nich – Ostrzycą Proboszczowicką zwaną Śląską Fudżijamą. Po zwiedzeniu zamku przeszliśmy do barokowego pałacu, którego właściciel – Belg z przyzwoitą polszczyzną przyjął nas po staropolsku. W pałacowej kawiarence zrobiliśmy sobie mały odpoczynek. Okazało się, że pani podająca nam kawę ma rodzinę na osiedlu policyjnym w Mysłowicach.

 

Poprawiony: sobota, 31 lipca 2010 20:51
Więcej…
 
Relacje z rajdu rowerowego PDF Drukuj Email
Ocena użytkowników: / 3
SłabyŚwietny 
Nasze Historie - Relacje
Wpisany przez admin   
sobota, 31 lipca 2010 09:54

Nasz rajd opisała Edyta, a troszkę skróciła (za zgodą autorki) Beatka Godek

Dzień I                                                                                     

75 km na dobry początek…

Niecierpliwa i żądna przygód ósemka turystów rowerowych spotkała się na mysłowickim dworcu o 10.00. Kierunek Wrocław, przyjazd pociągu planowany był na 10.32. Ku naszemu zdziwieniu pociąg przyjechał jakieś 15 minut za wcześnie. Za to pośpieszny, który miał już dawno odjechać przyjechał z  półgodzinnym opóźnieniem, co spowodowało nie lada zamieszanie wśród podróżnych. Ale nie zrażajmy się! Tego dnia chyba nic nie było w stanie popsuć nam humoru, nawet „zaledwie” godzinne opóźnienie we Wrocławiu… Na szczęście kolejne kilkadziesiąt kilometrów pokonamy własnymi siłami, więc żadnych opóźnień nie będzie. Zatem w drogę!

Piękny wrocławski dworzec był cały w przebudowie, więc niewiele udało nam się dostrzec. Bez większych problemów udało się wyjechać z miasta – plus dla Wrocławia za dobre ścieżki rowerowe. Kierunek – zachód. Po bezkonfliktowym przejechaniu autostrady A4 ruszyliśmy w kierunku południowym w stronę świętej góry Ślązaków – Ślęży. Po drodze w Rogowie Sobóckim fotografowaliśmy się przy średniowiecznym pręgierzu oraz krzyżu pokutnym, których potem widzieliśmy wiele. Kolejny przystanek - Sobótka – najważniejsze miasto Masywu Ślęży Wjechaliśmy na Równinę Świdnicką naszpikowaną arcyciekawymi zabytkami. Zwiedzaliśmy pałac – hotel w Kraskowie z bajkowym ogrodem i koniem skaczącym z balkonu. Dalej na naszym szlaku zobaczyliśmy pałac w Wiśniowej i tak zwany Pałac na wodzie w Bagieńcu. (tam dowiedzieliśmy się, że polsko-turecka koalicja piłkarzy pod sztandarem niemieckim wygrała z Argentyną 4:0.) Z Bagieńca dojechaliśmy do Jaworzyny Śląskiej na pierwszy nocleg. Na zegarze była 21.00. Kontynuując pięknie rozpoczęty dzień pojechaliśmy na imprezę, gdzie królowała nieśmiertelna muzyka disco-polo. Przy dźwiękach „Jesteś szalona” zjedliśmy kolację. Około 22.30 zajechaliśmy na kwaterę, gdzie udaliśmy się na zasłużony odpoczynek.

 

 

 

 

Poprawiony: sobota, 31 lipca 2010 17:29
Więcej…
 
PDF Drukuj Email
Wpisany przez katan tomasz   
piątek, 30 lipca 2010 20:48

Starty „Naszych Truchtaczy„ w sezonie ogórkowym.

 

 

 

 

Więcej…
 
Jura Skałka Adventure 2010 PDF Drukuj Email
Ocena użytkowników: / 1
SłabyŚwietny 
Nasze Historie - Relacje
Wpisany przez Litwa Szymon   
wtorek, 01 czerwca 2010 17:52

 



Wyjeżdżamy skoro świt. Pogoda zapowiada się dziś słoneczna. W Podlesicach jesteśmy o 4:50. Na parkingu pełno samochodów, w niektórych śpią ludzie, ktoś leży w śpiworze obok auta. Za dziesięć minut otwierają biuro zawodów. Jesteśmy tak wcześnie bo chcemy mieć dużo czasu by studiować mapy, obrać kolejność zaliczania punktów i prześledzić przeloty między nimi. Mimo krótkiej nocy wcale nie chce nam się spać. Podekscytowanie przedstartowe robi swoje. Otrzymujemy pakiet startowy rozkładamy się obok dyliżansu, z kanapkami i termosami. Trzeba w końcu wrzucić coś na ząb.

 

 

 

5:30

Marek zastanawia się czy wziąć okulary, mówi, że bez nich mało co widzi na mapie.

- No tak, ostatnią rzeczą jaką chciałbym się dowiedzieć przed biegiem to to , że mam ślepego nawigatora. Bajka!!! :-))


Poprawiony: czwartek, 03 czerwca 2010 21:55
Więcej…
 
2010-03-14 DĄBROWA GÓRNICZA DĄBROWSKA 10-tka PDF Drukuj Email
Nasze Historie - Relacje
Wpisany przez Jacek Księzyk   
czwartek, 18 marca 2010 23:32

2010-03-14 DĄBROWA GÓRNICZA DĄBROWSKA 10-tka

Nie wszystko złoto co się świeci, nie wszystkie biegi dąbrowskie muszą zdobywać nagrodę „Złotego Biegu”. Ale siła biegów amatorskich leży właśnie po stronie małych lokalnych imprez sportowych i te właśnie trzeba promować. Najlepszym przykładem jest tyska „Perła”. Dąbrowa Górnicza szykuje się do Wielkiego biegu, który już na etapie przygotowań zanotował duży sukces medialny. Myślę że to między innymi spowodowała że malutki lokalny bieg w swoim debiucie zanotował dość znaczną frekwencję. Bieg ukończyło blisko 60 zawodników. I to jest ewidentny sukces.

 

Wszystko było by pięknie gdyby organizatorzy dopilnowali spraw meteorologicznych i dogadali sie z Górą w sprawie pogody. Niestety, zbagatelizowali sprawę i byliśmy zmuszeni biegać w deszczu i po nie odśnieżonych alejkach. Jeśli na drugi raz poprawią sprawę pogody to będzie ok. ;-)

Poprawiony: sobota, 31 lipca 2010 20:46
Więcej…
 
<< pierwsza < poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 następna > ostatnia >>

Strona 1 z 10
 
Joomla 1.5 Templates by Joomlashack