Reklama

Niemożliwe nie istnieje

Niemożliwe nie istnieje

vii gp logo.jpg

Logowanie



Szukaj

Agora Profile

Not Available to Guests

Agorians Online

Now 92 guests online
Stworzone dzięki jVitals
PDF Drukuj Email
Ocena użytkowników: / 2
SłabyŚwietny 
Wpisany przez katan tomasz   
środa, 02 lutego 2011 07:42

Jest 17-y kwiecień 2005 roku w Polsce kończy się żałoba po śmierci papieża Jana Pawła II, a w Żywcu rozpoczyna się półmaraton o Puchar Burmistrza Miasta – staję na starcie jako debiutant biegów ulicznych. Odliczanie... Start. Niezwykłe uczucie dumy, które towarzyszy na pierwszych kilometrach, kiedy wyprzedam lepiej zbudowanych, bardziej doświadczonych biegaczy, po godzinie zmienia się w zdziwienie i wreszcie ból, gdy zostaje w tyle, mijany przez 70-o letnich zawodników, a stopy w przyciasnawych butach krzyczą o koniec męczarni. Jeszcze długi, mozolny podbiegi i jestem na szczycie, coraz bliżej, słychać orkiestrę góralską, doping zawodników i przekraczam metę po 2-óch godzinach i 2-óch minutach – zmęczony, ale niezmiernie szczęśliwy. Przyjmuję gratulacje od Taty, który mi towarzyszył i dopingował - rozpiera mnie radość i jestem bardzo szczęśliwy.

Fot. T.Katan w Żywcu w 2005 r. z filmu Piotra Maczugi

Nie zdawałem sobie sprawy, że w tym momencie zaraziłem się wirusem biegania. I postanowiłem zarażać nim innych.

Minęły dwa lata od tamtego biegu, moja przygodne bieganie zmieniło się w trenowanie, wielka zasługa w tym Janusza Kuczmierczyka (wielokrotnego maratończyka i biegacza z 35-o letnim stażem), który motywował mnie przy każdym spotkaniu treningowym spotkaniu – Konsekwencja, tego ci najbardziej potrzeba i cierpliwości, wynik same przyjdą – mawiał wtedy i tak mówi do tej pory i ma rację.

Maraton Warszawski 2007 rok – zostałem maratończykiem, dołączyłem do tego zacnego grona wraz z żoną Joanną i naszym wspólnym kolegą Rafałem Kontowiczem ( ukończyliśmy wspólnie maraton Kamusa w listopadzie 2007 r.)

Cel został osiągnięty – co dalej ?

Dosłownie dwa miesiące później postanowiłem uczcić w sposób szczególny swoje zbliżające się 30-ste urodziny – zorganizuje zawody biegowe. Podzieliłem się tym planem z rodziną i przyjaciółmi i każdy zapalił się do tego pomysłu. W ciągu miesiąca zorganizowaliśmy Bieg Spełnionych Marzeń, który urodził się 13 stycznia 2008 roku. Trasa biegu przypominała miejscami lodowisko, choć była posypana piaskiem wcześniejsza odwilż a potem przymrozek zrobili swoje i na dzień przed zawodami modyfikowaliśmy ją aby jej długość zgadzała się z wcześniejszymi informacjami i przed wszystkim aby była bezpieczna dla zawodników. Wieczorami drukowaliśmy i składaliśmy numerki, przygotowaliśmy pakiety startowe, dyplomy i plan rozstawienia wolontariuszy na trasie. Cały trud organizacji biegu spadła głównie na Joannę Katan, Rafała Kontowicza i mnie, natomiast olbrzymią pomoc w organizacji nagród, pozwoleń i cateringu bieg zawdzięcza małżeństwom Wiesławie i Romanowi Katan, Henryce i Januszowi Kuczmierczyk.

W dniu zawodów pogoda dodała otuchy, choć delikatnie padało to było ciepło i bezwietrznie, a zawodnicy przyjechali nawet z miejscowości oddalonych o 100 kilometrów. Na starcie stanęło 32 zawodników i zawodniczek, którzy mieli pokonać 12 km crossową trasę. Początek był przyjemnym 0,5 km asfaltowym odcinkiem, dalej trasa szła ostro w prawo w las i ścieżkami leśnymi najpierw delikatnie w dół, po 1,5 km systematycznie coraz wyżej aż po prawie 1,5 km podbiegu osiągnąć punkt najwyższy i teraz tylko będzie łatwiej, na 6 kilometrze zawodnicy osiągnęli półmetek, zawracali i powtarzali trasę w odwrotnym kierunku to co było „z górki” stało się orką, a problematyczny pierwszy podbieg był już krużgankiem finiszu.

Jako pierwszy linię mety przekroczył Jan Michałowski z Krakowa i Dorota Wyleciał z Katowic, ostatnimi zawodnikami byli moi rodzice dla których był to do tej pory najdłuższy pokonany dystans.

Każdy otrzymał nagrodę i kawałek urodzinowego tortu – biegacze wracali zadowolenie do domów, co było dla mnie największym prezentem, jaki mogłem sobie wtedy wymarzyć.

Fot. Zwyciężczynie i Zwycięzcy Biegu Spełnionych Marzeń 2008 r.

Po biegu statuetkę „Truchtacza 2008” z rąk Rafał, Asi i moich odebrał Janusz Kuczmierczyk, któremu każde z nas zawdzięcza w jakieś mierzę swoją przygodę z bieganiem i z Biegiem Spełnionych Marzeń również.

Nagrodę „Najwytrwalszego” zawodnika otrzymał Roman Katan – któremu pokonanie trasy zajęło 1:16:28.

Zawsze przy tego typu imprezach zapomina się często o niezwykle ważnych ni niezbędnych osobach jakimi są wolontariusze i cała obsługa biura zawodów. W tych kameralnych zawodach pomagały całe rodziny i po raz kolejny wam dziękuję, a ten film niech będzie taką pieczęcią na podziękowaniu, wisienką na torcie:

Bieg Spełnionych Marzeń 13.01.2008 - FILM

Wśród zawodników było kilku przyszłych członków założycieli Stowarzyszenia Biegowego Truchtacz Mysłowice, które powstało 16 maja 2008 roku – jako pierwsze cele założyliśmy zjednoczenie biegaczy z okolic Mysłowic i miast ościennych, aby poprzez wzajemną pomoc móc więcej zdziałać dla swoich zawodników, a poprzez swoje działanie promować miasto. Poprzez wspólne treningi, dzielenie się fachową wiedzą i doświadczenie, szkolenia i spotkania z zawodowymi sportowcami i trenerami, wspólne wyjazdy na zawody i obozy sportowe, organizacja imprez sportowych dla dorosłych jak i dzieci i młodzieży.

Stowarzyszenie, którego jedną z przyczyn powstania był Bieg Spełnionych Marzeń, zdecydowało się na kontynuowanie idei imprezy sportowej dla wszystkich – dlatego na 17 stycznia 2009 roku zapowiedziało drugą edycję Biegu Spełnionych Marzeń, w poszerzonej formule Mały Bieg (dla dzieci i młodzieży) oraz Rajd nordic walking.

Koniec części pierwszej zapraszam 7 lutego


Poprawiony: czwartek, 03 marca 2011 21:29
 

Komentarze   

 
0 #3 katan tomasz 2011-02-09 10:26
Część druga pojawi się dziś wieczorem.
Przepraszam za spóźnienie, ale mam nadzieje, że będzie warto.
Cytować
 
 
0 #2 Tomi 2011-02-07 23:19
Czekamy na 2 część :-)
Cytować
 
 
0 #1 Wiesława Katan 2011-02-05 08:39
Pięknie napisałeś - pojawiły się wspomnienia i te dobre i ... smutne.
Napiszę więcej później a teraz idę trochę pobiegać. Podczas I Biegu byłam przez 11.5 km ostatnia, nie chciałabym już być ostatnia :evil:
Cytować
 

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież

 
Joomla 1.5 Templates by Joomlashack